sobota, 18 sierpnia 2012

Część 6


10 godzina .
- WSTAWAJ ! - krzyknełam .
Kate aż zleciała z łóżka .
- Która godzina ? Co ty robisz w moim pokoju ? Gdzie jest Lady ?! - zaczeła wypytywać .
- Jest 10 , stoje , Lady je my też mamy śniadanie za 10 min . Potem się ubierz chyba nie zapomniałaś o wetrerynarzu . - Stałam już ubrana ale jeszcze bez make-up .
- Dobra , dobra ... pamiętam .
Kate zeszła z łóżka i włożyła swoje ulubione kapcie .
- No to dziś idziemy potem poznać reszte z One Direction ? - zapytała .
- Tak .
- Ohh , no w końcu !
Zeszłyśmy na dół na śniadanie . Wziełyśmy od Suze ciepłe mleko i płatki .
- Suze , jak wrócimy od weterynarza wychodzimy na jakieś 3 godziny ok ? - zapytałam
- Dobrze . Ale co zrobimy z kotem , bo ja musze iść do pracy .
- Hmm , a nie możemy ją zamknąć w pokoju ? - zapytała Kate
- A co jak coś sobie zrobi ? - odpowiedziałam
- No nie powinna . - wtrąciła się Suze .
- Tylko jaki pokój ...
- Łazienka ? - proponowała Kate .
- Może być tylko w moim , bo tam nie ma dywanu .
Dokoczyłyśmy śniadanie , Kate się ubrała a ja umalowałam . Dochodziła 11 .
- Dziewczyny wychodze ! Będe za pół godziny . - krzykneła Suze .
- Dobra - odpowiedziałyśmy .
Weszłam do pokoju Kate malowała się maskarą .
- Nie przesadzaj z makijażem tylko , bo się przestraszą ...
- Ehh , ty jak zwykle .
- No wiem . - powiedziałam opierając się o ściane .
- Może zadzwoń do niego ? - zaproponowała .
- Mam Harrego napastować telefonami ?
- Czemu nie ...
- Dobra , no bo to mój najlepszy przyjaciel któremu wszystko mówie - powiedziałam sarkastycznie .
- No wiem . Gdzie kot ?
- U mnie w pokoju .
- A jak poproszą o date urodzenia kota ? - odwróciła się od lustra .
- Powiemy , że go przygarneliśmy .
- Okej - dalej zaczeła się malować .
- Jeszcze przed pójściem do chłopaków pójdźmy do McDonalda .
- Okej , pewnie po shake waniliowego .
- No ba , wiesz , że je uwielbiam i z tydzień ich nie piłam koszmar !
- Straszne ... - odpowiedziła sarkastycznie .
- Ide do siebie , zobaczyć co u kota i wejść na twittera .
- Spoko .
Poszłam do siebie w pokoju kot śpiący na nie pościelonym łóżku , po podłodze ubrania walające się . Więc czas na porządek .
- Kate ! chcesz mi posprzątać pokój ? - zapytałam .
- Zapomnij .
- Dobra .
Najpierw ciuchy poukładałam , później łóżko pościeliłam .
- Skończyłaś się malować ? - poszłam do niej do pokoju .
- Tak , wcześniej wychodzmy ?
- Jest 11:19 o 11:30 wychodzimy .
- Okej .
- To weterynarz , odniesienie kota , McDonald i powrót do domu ?
- Hmm ... nie po drodze z weterynarza zachaczymy po shake .
- Spoko .
- Jakie ubrać trampki ?
- Czarne , pasuje do torebki , bo zgaduje , że weźmiesz czarną , torebka i budy będą pasowały do twojej koszulki - miałam kremową koszulke w czarne paski .
Zawsze lubiłam te modowe porady od Kate .
- Dzięki .
Kate zaniosła kota na dół , ubrałyśmy buty i wyszłyśmy .
- Jak będzie ci się kot wyrywać to daj mi go . - zaproponowałam .
- Jasne , 3 kilometry to troche jest .
- No .
- Co sądzisz o Harrym ? - zapytała .
- Nic .
- Jak to nic ?
- Za mało się znamy ...
- To ile chesz jeszcze randek ?
- To nie była randka ! - stanełam i tupnełam nogą .
- Okej , tylko nie unoś się .
Poszłam dalej .
- No ale ...
- Co ?
- Płacił za Ciebie .
- No i ? To nic nie znaczy .
- Jasne jasne - burkneła pod nosem .
- No , bo taki sławny piosenkarz będzie chodził z zwykłą dziewczyną .
- Kto wie , kto wie .
Wyjełam telefon i słuchawki , jedną dałam Kate .
13 minut później wyłączyłam telefon , bo miał jedną kreske .
- Dziś poznam One Direction ! - krzykneła Kate .
- Krzycz jeszcze głośniej żeby cię wszyscy usłyszeli .
- Serio ?
- Nie .
Potem szłyśmy w ciszy .
W poczekalni były dwie panie oby dwie z kotami .
- Ehh ... - jęknełam ,
Usiadłśmy na krzesłąch i czekałyśmy w ciszy na naszą kolej .
Pierwsza pani weszła po jakiś 4 minutach . Druga po około 20 minut . Teraz była nasza kolej .
Nam to zajeło mniej więcej 17 minut .
- To teraz do McDonalda ? - upewniła się Kate .
Pokiwałam głową .
- Która jest ? - zapytałam .
- 12 :29 . Widziałam na zegarze u weterynarza .
- Jeszcze 1 godzina 31 minut ! Co będziemy robić w tym czasie ?
- Zakupy ?
- Z kotem ?
- Jak ją zaniesiemy do domu .
- Jasne Suze już powinna być .
1 kilometr później był McDonald .
- Ty tu zostań a ja pójde po shake też coś chcesz ?
- Nie , dzięki .
19 minut później byłam .
- Co tak długo ? - spytała się Kate .
- Kolejka ...
Do domu droga nam zajeła nam pół godziny .
- Suze ! Jesteśmy ! masz kota ! My wychodzimy ! - krzykneła Kate .
- Jest 14:17. - powiedziałam .
Poszłyśmy do pobliskich sklepów , potem do kawiarenki , wracałyśmy już .
- Za 10 minut będziemy pod domek - oznajmiła .
- Czyli Harremu zostanie 3 min .
- Ale się ciesze ! - powiedziała Kate . - Poprosić ich o zdjęcie ze mną czy nie zabardzo ?
- Nie zabardzo , jeszcze będziesz mieć okazje .
- No oby . A jeśli nas nie polubią ?
- Nie każdy będzie nas lubić . A jeśli nie to najwyżej .
- Ahh ... - zesmutniała . - Jak ja bardzo chciałabym żeby mnie polubili .
- Czemu się tym tak przejmujesz ? Co będzie to będzie .
...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz